Wynik z DoSieci SEO Check to liczba od 0 do 100 z oceną literową oraz lista kontroli podzielona na sześć kategorii. Sama liczba nie jest celem — służy do tego, żeby w kilka minut zobaczyć, czy problem jest poważny, czy kosmetyczny, i od czego zacząć.
Co dokładnie oznacza liczba przy ocenie
Punktacja jest deterministyczna: każda kontrola ma przypisaną wagę, a wynik to suma zdobytych punktów w sześciu kategoriach. Dostępność i indeksowalność mają 30 punktów, meta dane 20, treść 20, a linki i obrazy, dane strukturalne oraz mobilność i wydajność po 10. Taki podział nie jest przypadkowy: strona z doskonałymi tytułami, której Google nie może zaindeksować, nie powinna dostać wysokiej oceny.
Obok wyniku raport pokazuje pokrycie w procentach. Jeżeli części danych nie udało się pobrać — na przykład pomiaru wydajności albo danych o realnych użytkownikach — pokrycie spada, a brakujące kontrole nie obniżają wyniku. Niskie pokrycie oznacza więc „raport częściowy”, a nie „strona ma problem”.
To jest ocena DoSieci wyliczona z publicznie dostępnych danych jednego adresu. Nie jest to ocena Google ani informacja o pozycji w wynikach wyszukiwania.
Zacznij od blokerów, nie od kosmetyki
Raport ustawia trzy najważniejsze problemy na górze właśnie dlatego, że kolejność ma znaczenie. Najpierw sprawdź, czy strona w ogóle może trafić do wyników wyszukiwania:
- meta robots albo nagłówek X-Robots-Tag z noindex — najczęstszy cichy błąd. Blokada z wersji roboczej zostaje po publikacji i żadna inna poprawka nie zadziała, dopóki jej nie zdejmiesz;
- canonical wskazujący inny adres — mówi Google, żeby indeksował inną stronę. Po migracji albo skopiowaniu szablonu zdarza się, że wszystkie podstrony wskazują stronę główną;
- blokada w robots.txt — reguła
Disallowobejmująca adres, który chcesz promować; - kod odpowiedzi inny niż 200 albo łańcuch przekierowań — strona może odpowiadać pod innym adresem, niż myślisz.
Dopiero po zdjęciu blokerów ma sens praca nad tytułem, nagłówkami i treścią. Odwrotna kolejność to stracony czas.
Jak czytać poszczególne kategorie
Meta dane i dokument. Tytuł jest nagłówkiem wyniku w wyszukiwarce. Domyślne „Strona główna”, ten sam tytuł na wielu podstronach albo tytuł niezwiązany z treścią to realna strata kliknięć. Podobnie jeden, jasny nagłówek H1 — nie dlatego, że Google „wymaga jednego H1”, tylko dlatego, że strona bez wyraźnego tematu źle odpowiada na zapytanie.
Treść i intencja. Test sprawdza, ile widocznej treści jest w kodzie HTML i czy pierwszy akapit mówi, o czym jest strona. Jeżeli treść dokłada dopiero JavaScript, raport to pokaże — Google zobaczy ją z opóźnieniem, a część robotów wcale.
Linki i obrazy. Puste teksty linków („kliknij tutaj”), linki HTTP na stronie HTTPS, brak opisów ALT i brak wymiarów obrazów. Ostatnie z nich odpowiada za skoki układu podczas ładowania.
Dane strukturalne. Błędy składni JSON-LD i schema opisująca coś innego niż widoczna treść. Poprawne dane strukturalne nie dają wzrostu pozycji same z siebie — porządkują to, co wyszukiwarka może pokazać przy wyniku.
Mobilność i wydajność. Brak meta viewport, blokada powiększania, brak kompresji oraz — jeżeli dane są dostępne — wynik wydajności i Core Web Vitals. To tylko podstawy; pełną diagnozę szybkości robi się z pomiarami i dostępem do strony.
Czego ten wynik nie mówi
- Czy strona jest w indeksie Google. Indeksowalność mówi, czy Google może zaindeksować adres. To, czy faktycznie jest w indeksie, sprawdzisz w Google Search Console.
- Jakie masz pozycje i na jakie frazy. Test analizuje jeden adres, nie dane z wyszukiwarki.
- Jak wypada cała witryna. Analizowany jest dokładnie ten adres, który podasz, plus
robots.txti mapa strony. Duplikaty, kanibalizacja i architektura serwisu wymagają crawla całej witryny. - Czy treść jest lepsza od konkurencji. Kontrole są techniczne i formalne; nie oceniają wartości merytorycznej tekstu.
Sensowna kolejność działań
- Zdejmij blokery indeksowania i popraw canonical.
- Uporządkuj tytuł i opis strony, którą chcesz promować — to najszybciej widoczna zmiana.
- Uzupełnij treść tam, gdzie raport pokazuje, że strona nie mówi wprost, co oferuje.
- Popraw linkowanie wewnętrzne i opisy obrazów.
- Dopiero na końcu zajmij się wydajnością i danymi strukturalnymi — o ile pierwsze cztery punkty są zamknięte.
Po wprowadzeniu zmian uruchom test ponownie pod tym samym adresem. Raport ma stały link, więc możesz porównać, co faktycznie się zmieniło.
Kiedy warto poprosić o ocenę
Jeżeli raport pokazuje problem, którego nie umiesz jednoznacznie przypisać do miejsca w kodzie albo w konfiguracji, prześlij link do wyniku przez formularz kontaktowy i opisz, co chcesz osiągnąć. Wysoki wynik też nie wyklucza pytania — test sprawdza formę, a nie to, czy strona odpowiada na realne zapytania klientów.
